Wikicomo
Wikicomo
Wikicomo
       STRONA GŁÓWNA        O WIKICOMO        KATEGORIE        INNE JĘZYKI        ZALOGUJ SIĘ        ZAŁÓŻ KONTO        NAPISZ ARTYKUŁ
Artykuł
Dyskusja Edytuj Historia

Jak być piękną w podróży

Chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że długie, dalekie podróże nie sprzyjają dbaniu o wygląd. Ekstremalne temperatury, silne słońce, morska i chlorowana woda, brak czasu to tylko kilka niedogodności, z którymi musimy się zmagać podczas wojaży.
Z tego powodu wagabunda, eufemistycznie rzecz ujmując, często wygląda na zaniedbanego. Wielu osobom może to nie przeszkadzać, powiedzą nawet, że takie są uroki podróży. Jeśli nie chcecie jednak straszyć tubylców, a po powrocie do domu – przez kilka tygodni doprowadzać się do stanu wyjściowego, o to kilka rad, jak w łatwy sposób dbać o wygląd nawet w drodze.
Przed wyjazdem Ciału warto poświęcić trochę czasu jeszcze przed wyjazdem, podczas podróżowania spadnie nam z głowy wiele problemów. Kosmetyczka załatwi sprawę depilacji. Niechciane włoski usunięte przez specjalistę nie będą odrastać przez kilka tygodni, a my nie będziemy musieli zasłaniać się ręcznikami na plaży nawet po długim rejsie morskim czy wyczerpującym trekkingu.
Makijaż w podróży to oczywiście kiepski pomysł. Rozmazane plamy pod oczami, spływający w upale podkład – nawet retusz komputerowy nie pomoże uratować zdjęć z wycieczki, jeśli wybierzemy się na nią z „tapetą” na twarzy. Panie, które nie potrafią obejść się bez choć odrobiny kolorowych kosmetyków, również powinny umówić się na wizytę u specjalisty. Henna na brwiach i rzęsach zastąpi maskarę, a nie rozpłynie się nawet podczas nurkowania w Morzu Czerwonym. Wersja dla wymagających – makijaż permanentny. Uwaga, taka ozdoba pozostanie widoczna nawet przez kilka lat, nie warto więc wykonywać jej w pośpiechu, w niesprawdzonym miejscu.
Co do manicuru - lepiej nie przesadzać. W drodze najlepiej sprawdzą się krótko przycięte paznokcie, najłatwiej utrzymać je w czystości, odpada nam też branie zmywacza do lakieru.
Pakuj się mądrze Wielką bolączką podróżnych jest limit bagażu. Do walizki spakować możemy ograniczoną liczbę rzeczy, a wielka kosmetyczka zwykle nie wchodzi w grę. Pół biedy, jeśli jedziemy na dwutygodniowe wczasy do ciepłych krajów, gdzie w hotelu naszymi torbami zajmie się usłużny boy, a co jeśli przez miesiąc będziemy sami nosić nasz dobytek w plecaku? Kosmetyki trzeba wówczas ograniczyć do minimum. I tu z pomocą przychodzą nam producenci. Właściwie wszystkie produkty do pielęgnacji można dostać obecnie w formie 2w1, a nawet 3w1. Czy to nie piękne, gdy zamiast trzech wielkich butelek: szamponu, odżywki i maski do włosów, możemy ograniczyć się tylko do jednej? W sklepach warto też poszukać wersji podróżnych naszych ulubionych kosmetyków, duże opakowania przelać do mniejszych butelek albo chociaż spakować napoczęte produkty – podczas wakacji nie zużyjemy raczej 400 ml lotionu do ciała. Mini mydło, balsam, płyn do kąpieli to oszczędność miejsca w plecaku, naszemu bagażowi ubędzie też ładnych parę kilogramów.
Innym kosmetycznym gadżetem, którego nie może zabraknąć w naszym plecaku są nawilżające chusteczki. W trudnych warunkach, gdy dostęp do wody jest ograniczony, mogą okazać się niezastąpione w utrzymaniu higieny. Te bardziej specjalistyczne z powodzeniem mogą również zastąpić płyn do demakijażu, mleczko i tonik.
Na miejscu Higiena i nawilżanie to podstawa. Tego pierwszego chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć. Nie chodzi tu tylko o wygląd, ale też o zdrowie. A nawilżanie? Jego brak jest główną przyczyną wielu bolączek podróżujących – popękana, łuszcząca się skóra, stercząca na wszystkie strony strzecha włosów. Wygospodarujmy więc choć odrobinę miejsca na kosmetyki nawilżające. Dobrym pomysłem jest zapakowanie wazeliny, która nie tylko nawilża, ale też zabezpiecza skórę i jest uniwersalna. W kosmetyczce podróżnika nie może też zabraknąć kremów z filtrami UV, trzeba po nie sięgać systematycznie i niezbyt oszczędnie. Czerwony, spalony na słońcu nos nigdy nie będzie wyglądał atrakcyjnie, choćbyśmy sobie to bardzo usilnie wmawiali. Poza tym, poparzona skóra po prostu boli, co może skutecznie zmniejszyć radość ze zwiedzania.
Lokalne specyfiki Podróżowanie to nie tylko poznawanie nowych ludzi, miejsc, smaków, możemy się też pokusić o wypróbowanie lokalnych specyfików do pielęgnacji i sposobów dbania o ciało. Od lat sprawdzały się w danym klimacie, czasem warto więc zaryzykować. W Izraelu i Jordanii są to na przykład produkty opierające swoją recepturę na soli z Morza Martwego, w basenie Morza Śródziemnego króluje oliwa z oliwek, w Maroku kobiety sięgają po olejek arganowy, a w Indiach - kokosowy. Kupowane od lokalnych producentów mają zwykle atrakcyjną cenę, mogą również stanowić miłą pamiątkę. Poza tym, sprawdzić warto też lokalne zwyczaje. Najlepszym sposobem na oczyszczenie, relaks i poznanie mieszkańców krajów arabskich jest wizyta w łaźniach. W Japonii i na Islandii nie lada atrakcją są gorące źródła, kąpiele w których są nie tylko przyjemne, ale też korzystne dla zdrowia.
Nie wszyscy lokalni specjaliści są jednak godni polecenia. Wizyty u miejscowych fryzjerów proponujemy jedynie odważnym. Jeśli planujecie taką atrakcję, zapakujcie zawczasu do plecaka czapkę albo kapelusz, najlepiej z szerokim rondem.

Autorzy

Strona główna  |  O Wikicomo  |  Inne języki  |  Kategorie  |  Kontakt
Zaloguj się  |  Załóż konto  |  Lista artykułów  |  Napisz artykuł  |  Lista grafik
Tekst jest udostępniany na licencji: Creative Commons